O ArktyceŚwiat PółnocyMiejsca i geografia → Coningham Bay: pełna życia zatoka na pustkowiu

Coningham Bay, Nunavut

Pełna życia zatoka na pustkowiu

6 minut czytania

Na mapie Coningham Bay nie wygląda jak miejsce, dla którego warto zmieniać kurs. Płytka zatoka wcina się w niskie, niemal pozbawione charakterystycznych punktów wybrzeże Wyspy Księcia Walii (ang. Prince of Wales Island).

To zupełne odludzie – bez osady, infrastruktury i stałej obecności ludzi. Nie ma tu portu, spektakularnych formacji skalnych, lodowców ani śladów wielkich polarnych ekspedycji.

A jednak w jej wodach pojawiają się białuchy (ang. beluga whales), czasem liczone w setkach, a na brzegach – niedźwiedzie polarne.  

Świat Północy
Zobacz również

Wyspy których nie było

katastrofa czy ocalenie?

Gdy NWP było jeszcze legendą

Wszystkie kategorie

Gdzie znajduje się Coningham Bay?

Coningham Bay leży na południowo-wschodnim wybrzeżu Wyspy Księcia Walii w Nunavut, w Arktyce Kanadyjskiej, przy wodach prowadzących z Cieśniny Peela (ang. Peel Sound) ku Cieśninie Franklina (ang. Franklin Strait).

O zatoce trudno znaleźć wiele informacji. Rzadko pojawia się w relacjach z wypraw, niewiele miejsca poświęcają jej również przewodniki żeglarskie. Sama Coningham Bay jest dość niepozorna: niski, surowy brzeg, płytka woda i jeszcze płytsza część wewnętrzna, do której prowadzi przewężenie. A jednak właśnie ta niepozorna geografia sprawia, że zatoka jest tak interesująca. 

Dlaczego Coningham Bay jest warta uwagi?

Kiedy pierwszy raz o niej przeczytaliśmy, informacje były… mało prawdopodobne. Niewiele źródeł w ogóle wspomina o tej zatoce, a te, które udało nam się znaleźć, na ogół ograniczały się do kilku zdań.

Znaleźliśmy jednak jeden artykuł nazywający Coningham Bay „miejscem, gdzie niedźwiedzie polarne polują na wieloryby”. Brzmiało to absurdalnie – i tym bardziej zaczęliśmy szukać informacji jeszcze dokładniej.

Coningham Bay to płytka zatoka estuariowa. Jej budowa jest jednak bardziej skomplikowana, ponieważ północna część zatoki oddzielona jest od otwartych wód wąskim przewężeniem, na którym kolejne wypłycenia tworzą nieregularny układ płycizn. Przybrzeżne wody są tu bardzo płytkie i latem mogą nagrzewać się znacznie bardziej niż otaczające morze.

Przy zmieniającym się poziomie wody tworzy to niezwykłe środowisko, które szczególnie upodobały sobie białuchy arktyczne. 

Skąd białuchy w Cuningham Bay?

Białuchy arktyczne należą do nielicznych waleni, które latem regularnie gromadzą się w bardzo płytkich wodach przybrzeżnych i estuariach. Nie trafiają tam przypadkiem. Takie miejsca mogą mieć wodę cieplejszą od otaczającego morza, a dla białuch ma to szczególne znaczenie – jako jedne z nielicznych waleni przechodzą sezonowe linienie.

Każdego lata zewnętrzna warstwa ich naskórka jest intensywnie odnawiana. Białuchy spędzają wtedy czas w płytkiej, cieplejszej wodzie, a także ocierają ciała o żwirowe i piaszczyste dno. Wyższa temperatura wody przyspiesza proces odnowy skóry. To właśnie dlatego arktyczne estuaria potrafią latem gromadzić setki tych zwierząt.

Budowa geoloficzna Coningham Bay oferuje dokładnie taki układ: rozległe płycizny, osłonięte wewnętrzne wody i przewężenia oddzielające je od otwartego morza. Białuchy wpływają daleko w głąb zatoki, na wodę, która z perspektywy jachtu może wydawać się dla wieloryba zaskakująco płytka.

Czasami płytka woda staje się pułapką

Obecność dużej liczby białuch przyciąga do Coningham Bay również niedźwiedzie polarne. W relacjach z odwiedzin zatoki regularnie pojawiają się obserwacje kilku, a czasem nawet kilkunastu niedźwiedzi jednocześnie.

Zdrowa białucha w otwartej wodzie nie jest łatwą zdobyczą dla niedźwiedzia polarnego. Jest szybka, zwrotna i może po prostu odpłynąć. W Coningham Bay sytuację zmienia jednak niezwykła budowa zatoki – białuchy wpływają na bardzo płytkie wody, za przewężenia i wypłycenia, gdzie przy niskim stanie wody ich możliwości ucieczki mogą być znacznie ograniczone.

I właśnie takie sytuacje wykorzystują niedźwiedzie. Obserwowano je wchodzące do płytkiej wody i próbujące zbliżyć się do białuch. Inne relacje mówią o zwierzętach odciętych przez płycizny od głębszej wody. Nie jest to jednak typowa metoda zdobywania pokarmu przez niedźwiedzie polarne, a sam mechanizm polowania w Coningham Bay nie został dobrze opisany naukowo.

Określenie Coningham Bay jako „miejsca, gdzie niedźwiedzie polarne polują na wieloryby” nie jest więc aż tak oderwane od rzeczywistości, jak początkowo mogłoby się wydawać. Na brzegach wewnętrznej części zatoki znajdowano liczne kości i szkielety białuch, a w relacjach pojawiają się również obserwacje niedźwiedzi żerujących na ich tuszach.

Nie oznacza to jednak, że każda z tych białuch, których szczątki można znaleźć na brzegach, padła ofiarą niedźwiedzia. W okolicy pojawiają się także inuiccy myśliwi, którzy obozują przy przewężeniu i podczas polowań wykorzystują specyficzną budowę zatoki. 

Stada liczące setki osobników

Do zatoki wpłynęliśmy środkiem, ostrożnie badając dno niezmapowanego fragmentu. Wypłycało się bardzo łagodnie. Po przepłynięciu ponad półtorej mili zatrzymaliśmy się w północnej części Coningham Bay, dość blisko brzegu i przed progami w przewężeniu, na głębokości około 6–7 metrów.

Miejsce dawało nam fantastyczny widok na rozgrywający się tu spektakl. Początkowo myśleliśmy, że wzdłuż brzegu płynie wartki prąd – niemal jak rzeka. Szybko jednak wypatrzyliśmy wynurzające się co chwilę grzbiety. Setki białuch pędziły wzdłuż brzegu, tarzając się i skacząc na płyciznach, wzniecając fale i co chwilę strzelając fontannami.

Podczas odpływu setki tych zwierząt przepłynęły obok nas w stronę otwartego morza. Parę godzin później wracały – albo może były to już zupełnie inne? – znowu tarzać się w płytkich wodach zatoki.

Szczególnie ciekawie wyglądało przewężenie. Białuchy przeskakiwały przez kolejne wypłycenia, kotłując się w płytkiej wodzie i wirując wraz z prądem.

Do wewnętrznej, północnej części zatoki ruszyliśmy już pontonem, bardzo ostrożnie wybierając drogę pomiędzy płyciznami. Kilka razy podpłynęliśmy bliżej białuch, żeby zobaczyć je z bliska. Momentami były niemal na wyciągnięcie ręki. Szybko jednak zauważyliśmy, że są płochliwe, więc wycofaliśmy się, żeby im nie przeszkadzać, i dalej obserwowaliśmy je z dystansu. 

Coningham Bay w liczbach

To, co zobaczyliśmy, nie było jednorazowym przypadkiem. Coningham Bay pojawia się w badaniach białuch prowadzonych w kanadyjskiej Arktyce już w latach 70. XX wieku. Podczas obserwacji lotniczych 3 września 1974 roku naliczono w zatoce około 500 białuch. Dwa lata później, 28 sierpnia 1976 roku, było ich 640.

Jeszcze większą koncentrację tych zwierząt odnotowano 25 sierpnia 1977 roku. W samej Coningham Bay naliczono wówczas 1967 białuch, a na odcinku wybrzeża pomiędzy Savage Point a zatoką – łącznie 4072 osobniki.

Badania pokazały również, jak szybko sytuacja potrafi się zmieniać. 4 września 1976 roku w Cieśninie Peela obserwowano około 2340 białuch, z czego ponad 1500 znajdowało się w stadach wzdłuż wybrzeża pomiędzy Coningham Bay a Savage Point. Zaledwie sześć dni później, 10 września, podczas kolejnego przelotu nie zaobserwowano w Cieśninie Peela ani jednego osobnika.

Coningham Bay nie jest więc miejscem, w którym białuchy czekają na odwiedzających. Ich obecność zależy od sezonu, lodu i przemieszczania się stad. Współczesne opracowania oparte na lokalnej wiedzy Inuitów również wskazują okolice Coningham Bay jako miejsce, w którym białuchy występują bardzo licznie.

Można trafić na pustą zatokę – albo zobaczyć w niej setki, a nawet tysiące białuch. 

Czy warto popłynąć do Coningham Bay?

Coningham Bay nie ma żadnej z rzeczy, które zwykle przyciągają podróżników w Arktyce. Nie ma monumentalnych gór, lodowców schodzących do morza ani pozostałości po wielkich wyprawach polarnych. Nawet obecności białuch nie można być pewnym – stada pojawiają się i znikają, a zatoka jednego dnia może tętnić życiem, by kilka dni później być zupełnie pusta.

Być może właśnie dlatego jest tak ciekawa. Cały jej fenomen kryje się w kilku metrach wody, pływach i niepozornych płyciznach. To one sprawiają, że latem mogą spotkać się tutaj setki białuch, polujące na nie niedźwiedzie polarne i inuiccy myśliwi wykorzystujący te same naturalne warunki.

Na mapie Coningham Bay nadal wygląda jak miejsce, które można po prostu minąć. My już wiemy, że warto było zmienić dla niej kurs. 

Autor: Alicja Latoń

Ciekawostka

Białucha nie rodzi się biała

Białuchy swoją charakterystyczną białą barwę zyskują dopiero z wiekiem. Cielęta rodzą się ciemnoszare, a następnie przez kilka lat stopniowo jaśnieją. Dorosłe osobniki są już niemal całkowicie białe.