O Arktyce → Zanim wyruszysz → Jak pakować i chronić elektronikę
Jak pakować i chronić elektronikę
W Arktyce elektronika psuje się nie dlatego, że „spadła do wody”. Psuje się od wilgoci, soli, różnicy temperatur i od tego, że każdy transfer z pontonu na brzeg to chwila, w której telefon lub aparat nagle bardzo przeszkadza. Na jachcie też nie ma warunków studyjnych — pokład bywa mokry, kabiny są ciepłe, a w sterówce czy mesie zawsze unosi się odrobina wilgoci. Spróbujemy podpowiedzieć, jak zabezpieczyć elektronikę tak, żeby działała cały rejs i wróciła w jednym kawałku.
Dlaczego elektronika w Arktyce psuje się szybciej niż gdziekolwiek indziej
Wysoka wilgotność, słona mgła i ciągłe zmiany temperatury tworzą środowisko, w którym korodują styki, zaparowują obiektywy i siadają baterie. To nie są „awarie”, tylko naturalna reakcja sprzętu na warunki.
Najgroźniejsze są trzy sytuacje:
nagłe wyjście z ciepłego wnętrza na zimny pokład,
dłuższa ekspozycja na obecną w powietrzu sól,
lądowania pontonem — najbardziej ryzykowny moment dla telefonów i aparatów.
Pakowanie: najważniejsza zasada — dwie warstwy ochrony
Elektronika powinna być pakowana w systemie warstwa w warstwie:
Woreczek strunowy lub lekkie etui wodoodporne (najprostsza ochrona przed kondensacją).
Drybag lub szczelny pokrowiec — ten, który bierzesz na ponton i brzeg.
Ta podwójna bariera działa lepiej niż jeden drogi „wodoodporny” plecak.
Telefon: bez smyczy prędzej czy później ucieknie
Telefony wypadają z kieszeni, ze śliskich rękawic, z mokrych dłoni.
Najbardziej sensowny zestaw to:
wodoodporne etui,
smycz do telefonu,
mały drybag przypięty karabińczykiem do plecaka lub kamizelki.
To nie jest turystyczny gadżet — w Arktyce to realna ochrona przed utratą dokumentacji całej wyprawy.
Aparaty, obiektywy i drony — ochrona przed wilgocią, nie przed wodą
Najczęstszy problem to zaparowanie optyki, nie zalanie.
To, co działa najlepiej:
przechowywanie aparatu w drybagu z saszetką pochłaniającą wilgoć,
unikanie szybkich skoków temperatur,
chowanie sprzętu na 2–3 minuty przed wejściem do kabiny (żeby stopniowo się ogrzał).
Na jachcie nie ma „całkowicie suchych pomieszczeń”. Każdy obiektyw i korpus powinny mieć swoje saszetki antywilgociowe.
Co robić przy lądowaniu pontonem
To moment, w którym sprzęt psuje się najczęściej.
Praktyka pokazuje, że warto zrobić trzy rzeczy:
Zawiązać drybag zawsze na podwójny rol-up.
Włożyć telefon i aparat w osobne woreczki strunowe — nawet jeśli drybag jest „wodoodporny”.
Trzymać elektronikę zawsze w plecaku, nigdy w kieszeni kurtki.
Nawet najlepsze gore-texy nie są ochroną przy silnej fali odbitej od brzegu.
Jak uniknąć zaparowania optyki — najważniejszy trik
Kiedy wracasz z chłodu na ciepły jacht, nie otwieraj drybaga od razu.
Pozwól sprzętowi wyrównać temperaturę — najlepiej 5–10 minut.
To prosta zasada, która ratuje aparaty, szczególnie wskazana przy drogim sprzęcie.
Czasem mimo wszelkich starań sprzęt i tak zamoknie
Nie suszymy przy grzejnikach ani w strumieniu ciepłego powietrza.
Najlepiej: osuszyć ręcznikiem, włożyć do worka z ryżem lub pochłaniaczami, zostawić na 12–24h.
W Arktyce wysychanie trwa dłużej — trzeba uzbroić się w cierpliwość.